wtorek, 28 czerwca 2016

Decyzje, decyzje ...


W życiu każdego z nas przychodzi czas na podjęcie decyzji, które zadecydują o naszej przyszłości. Mówię tu przede wszystkim o wyborze swojej kariery zawodowej. Mam 16 lat i tak naprawdę muszę wybrać, co chciałabym w życiu robić, w jakim kierunku podążać. Poprzez sprawdzenie i dokładne poznanie swoich umiejętności, hobby i preferencji powinnam dopasować zawód idealny. Większości nastolatków niestety się to nie udaje. Pomimo licznych testów i doradztwa zawodowego w gimnazjum, znacznie większe grono młodych nie wie gdzie iść dalej. Ja sama tak naprawdę nie wiem, czy mój wybór jest wyborem właściwym. Wszyscy mówią, że wybór liceum, technikum, czy zawodówki jest jedną z ważniejszych decyzji, z którymi musimy się zmierzyć wkraczając w dorosłe życie. Myślę, że w ciągu tych 3-4 lat nasze wyobrażenie przyszłego zawodu może zmienić się o 360°. Po pewnym czasie stwierdzamy, że nie czujemy się dobrze wykonując czynności przygotowujące nas do wybranego zawodu albo nie interesują nas rozszerzone przedmioty w liceum. 

środa, 22 czerwca 2016

Rainbow happiness ♥☺

Hej kochani !
Jeżeli jesteście na bieżąco, to doskonale wiecie, że już od jakiegoś czasu mam przyjemność współpracować ze sklepem internetowym - Shein.com. Tym razem otrzymałam od nich kolejne ubranko, które zaprezentuje w stylizacji poniżej.

Wybrałam bardzo uroczą bluzeczkę z naszywkami - tęczami !! Jej wygląd nie odbiega od tego, przedstawionego na stronie sklepu, lecz niestety tęcze nie zostały naszyte dokładnie na środku i "idą" delikatnie w bok. Podczas prania, bo jak to ja - ubrudziłam ją sosem sojowym już pierwszego dnia po odebraniu z poczty, czerwone elementy z rękawków lekko farbowały.  Naszywki są bardzo dobrej jakości, podobnie jak materiał bluzki. Jak wszystko, co do tej pory otrzymałam z tego sklepu - strasznie się gniecie. Jest to typowy, uroczy crop top.

Bluzeczka kosztuje 8,99$, czyli jakieś 36 zł, więc myślę że to odpowiednia cena, jak na taką jakość i wygląd ogólny. Jednym zdaniem - jest warta swojej ceny i według mnie, kupując ją nie przepłacimy. Zobaczyć ją i może nawet kupić możecie ----> TUTAJ!

niedziela, 19 czerwca 2016

FIT to nie KIT !

                                                        



Hej kochani!
Lato zbliża się do nas wielkimi krokami, chociaż kilka razy zawitało w Polsce na dłużej, po jakimś czasie ustępowało miejsca chłodnej wiośnie. Za kilka tygodni początek wakacji, co oznacza dla mnie porządne otwarcie sezonu działkowego. Ostatnio natomiast było na tyle ciepło, że pojechałam na działkę i można było się trochę popluskać we wodzie i pochodzić w stroju kąpielowym. Wraz z moim fotografem łapałam pierwsze, opalające promienie słońca. Wysoka temperatura oraz bikini wiążą się jednak nie tylko z opalaniem, lecz także z odsłonięciem (dość sporym) swojego ciała. Stanowi to ogromny problem dla wielu nastolatek, ale także dla dojrzalszych już kobiet. Przed straceniem 30 kg ja także mierzyłam się z tą trudnością. Więcej na ten temat ? -------> KLIK

czwartek, 16 czerwca 2016

CRAZY Pole Dance !

Hej kochani !
Dawno, dawnoooo nie było tutaj posta o mojej dotychczasowej, największej pasji - tańcu na rurze. Miesiąc za miesiącem bardzo szybko leci i tak zleciało już siedem miesięcy od pierwszych zajęć. W miarę możliwości staram się nagrywać dla was krótkie filmiki oraz pstrykać zdjęcia. Jeżeli jesteście ciekawi, co znalazło się w innych postach w tej tematyce, to KLIK! i KLIK!
Powiem wam tylko tyle, że coraz bardziej "wkręcam" się w ten sport. Co z tym zrobię ? Czas pokaże, a wy tymczasem zerknijcie na zdjęcia i filmy poniżej !


niedziela, 12 czerwca 2016

I lend DRESS immediately !

Hej kochani !
W związku z tym, że tegoroczny Maj był dla mnie miesiącem aż podwójnie komunijnym, przygotowałam dla was krótki post o tym, jak ubrałam się na te przyjęcia. We wcześniejszych notkach zdarzyło mi się na pewno pomarudzić wam trochę o tym, że mam bardzo mało miejsca w szafach i po prostu ledwo mieszczę się z moją "górą" ubrań. Komunia oznaczała jedno - kupno sukienki. Od początku przerażała mnie ta wizja. Nie dlatego, że nie chciałam jej kupić, bo z tym akurat problemu nie mam, ale dlatego, że nie miałabym jej gdzie potem przechowywać i najprawdopodobniej ubrałabym ją tylko raz, a potem kurzyła by się w ... no właśnie, gdzie, jak w szafie nie ma miejsca ? 


Córka znajomej mojej mamy podsunęła mi świetny pomysł. Istnieje na tym świecie pewne miejsce dla takich desperatek, jak ja - wypożyczalnia sukien. Nie miałam pojęcia, że coś takiego jest, tym bardziej we "wsi", jaką jest Bydgoszcz. Z początku podchodziłam do pomysłu bardzo sceptycznie i byłam do niego negatywnie nastawiona. Nie chodziło nawet o sam fakt, że suknie nosił już ktoś przede mną, lecz obawiałam się, iż żadna z nich nie przypadnie mi do gustu lub nie znajdę tam swojego rozmiaru. Po przemyśleniach, zdecydowałam się i po raz pierwszy udałam się tam wraz z mamą. Minus jest taki, że jedyna wypożyczalnia sukien znajduje się dość daleko od mojego miejsca zamieszkania i jedynym dla mnie sposobem na dojazd jest autobus z przesiadką, jadący do celu około 40 min. 


Kiedy weszłam do pomieszczenia, moim oczom ukazały się naprawdę piękne i modne suknie. Byłam zaskoczona, że jest ich tak dużo, ich dobrym stanem i tym, że nie są babcine lub z "zeszłego stulecia". Niestety sukienek w rozmiarze 34 i 32 było naprawdę bardzo mało, więc mój wybór był nieco ograniczony, lecz nadal spory. Najwięcej znalazłyby dla siebie dziewczyny w rozmiarze 38. Okazało się, że zostawienie mojej zapełnionej szafy w spokoju to nie jedyny plus wypożyczenia sukni. Dzięki tej opcji mogłam wybrać dwie i na każdej komunii prezentować się inaczej. Za dwa wypożyczenia zapłaciłam 80 zł, a za nową, jedną suknię zapłaciłabym około 150-250 zł.



Na pierwszym przyjęciu pogoda niestety nie dopisała i było dość chłodno, a chwilami nawet padało. Musiałam ubrać rajstopy oraz skórzaną ramoneskę. Wybrałam różową sukienkę, lekko rozkloszowaną, z wytłaczanym wzorem. Dobrałam do niej czarną torebeczkę z dużym, złotym zapięciem w kształcie koła oraz czarne szpilki z zamszowym przodem. Na wypadek "zmęczonych stóp" zabrałam ze sobą wygodnie adidasy. Tę sesję wykonała dla mnie moja ciotka, która kompletnie nie zna się na rzeczy. Mimo wszystko, myślę że sobie poradziła i bardzo jej za to dziękuje!





Pogoda na drugiej komunii była przepiękna i bardzo ciepła. Dobrze się stało, gdyż wybrałam na nią jasną sukienkę bez ramiączek z wytłaczanym, posrebrzanym wzorem oraz wycięciem w kształcie litery V na plecach. Była ona bardziej dopasowana niż poprzednia oraz bardziej rozkloszowana. Dodatki dobrałam takie same, z tą różnicą, że obyło się bez rajstop i ramoneski. Sesje wykonała moja fotograf, Karina, więc zdjęcia są "o niebo" lepsze. 





Buty |Prima-but| Torebka |Mohito


Okazuje się, że wypożyczalnia sukien jest idealnym wyjściem kiedy: nie chcesz kolejnej sukienki, która przeleży w szafie całą wieczność, nie masz już gdzie jej pomieścić, chcesz zaoszczędzić pieniądze, albo kiedy chcesz mieć kilka sukien, a twoje fundusze nie wystarczą na ich zakupienie.


Która sukieneczka bardziej przypadła wam do gustu ? Co sądzicie o wypożyczaniu sukien ? 


Info!

Od dzisiaj, do 14 czerwca sklep internetowy Shein.com oferuje wam BEZPŁATNĄ WYSYŁKĘ, a przy okazji bardzo korzystne ZNIŻKI ! 
Mnie od zakupu na ich stronie zawsze odciągała wysoka kwota wysyłki, ale teraz to na pewno się skuszę i coś kupię !

Czekają na was trzy różne oferty:






Zapraszam do pozostałych postów:


czwartek, 9 czerwca 2016

Promocyjni ulubieńcy

Hej kochani !
Ten post planowałam już od dłuższego czasu. Można by powiedzieć, że jest on troszkę spóźniony, gdyż promocje w Rossmannie skończyły się kilka tygodni temu. Natomiast, można rzecz także, że jest to spis ostatnich ulubieńców miesiąca ... kupionych na promocji w Rossmannie !


W pierwszym tygodniu, od 20.04 promocja objęła twarz, czyli podkłady, pudry, bazy, korektory, róże, bronzery. Kupiłam produkty, które używam na co dzień, czyli podkład i puder. Był to tydzień, w którym kupiłam najmniej, gdyż nie używam korektorów, bronzerów, a róże bardzo sporadycznie. Szczerze mówiąc, mój wybór był bardzo spontaniczny, gdyż chciałam wypróbować coś nowego. 


  • Nigdy nie używałam produktów marki Manhattan, więc pomyślałam: Czemu by nie przetestować? Kupiłam puder w kamieniu, Soft Compact Powder, o numerku 8 (Vanilie). Jego normalna cena to 24,69 zł, więc w promocji zapłaciłam jedyne i niecałe 13 zł ! Dzięki temu, że odwlokłam ten post trochę w czasie, zdążyłam już wypróbować wszystkie produkty. Puder jest naprawdę świetny i z chęcią kupie go ponownie. Bardzo dobrze matuje i przede wszystkim nie przesusza mojej i tak szorstkiej już skóry twarzy. Dodatkowo, producent zapewnia nas, że zawiera on witaminę E i chroni skórę przed utratą wilgoci. Do pudru dołączona została gąbeczka, wysuwana spod spodu opakowania, lecz ja nakładam go tylko pędzlem. 

  • Jeżeli chodzi o podkład, to mój wybór padł na Rimmel, Lasting Finish. Szukałam czegoś, co nie wysuszyło by mi cery na wiór, jak w przypadku podkładu Stay Matte. Skusił mnie bardzo obiecujący opis producenta, który pisał, iż formuła zawiera „comfort serum”, dzięki któremu cera będzie nieskazitelna i komfortowo nawilżona oraz filtr SPF20, który ochroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Dodatkowym plusem była informacja, iż doskonale kryje niedoskonałości i jest odporny na ścieranie i pot, a także idealnie dopasowuje się do skóry, zapewniając jej naturalny i młodzieńczy wygląd. Po kilkukrotnym użyciu, mogę powiedzieć, iż zaprzyjaźniłam się z tym podkładem. Otrzymałam to, czego oczekiwałam. Nie wysusza cery, dobrze zakrywa niedoskonałości oraz daje naprawdę świeży i rozświetlony efekt na twarzy. Nie jest to podkład matujący, ale przy tym, co robi na twarzy, wcale mi to nie przeszkadza. Naprawdę świetny produkt. Jego normalna cena to 40,99 zł, więc na promocji zapłaciłam za niego niecałe 21 zł. Niestety, jest dosyć drogi, ale pomimo tego chyba zdecyduje się na jego ponowny zakup.


W drugim tygodniu, od 26.04 na odstrzał poszły produkty do oczu, czyli tusze, cienie, produkty do brwi, bazy pod cienie, kredki, eyelinery. Ten dział był szerzej pojęty i bardziej przydatny mi na co dzień. Tak, jak w przypadku podkładu i pudru, mój wybór był zupełnie przypadkowy i nie miałam w planach kupienia konkretnych kosmetyków.


  • Na samym początku rzuciłam się na paletkę, którą widziałam już wcześniej w Rossmannie, ale chciałam poczekać, aby kupić ją w niższej cenie. Od razu wiedziałam, że przyda mi się na dwa przyjęcia komunijne oraz bal gimnazjalny. Poza tym, bardzo spodobały mi się kolory jej cieni. Mówię tu o paletce z pierwszego zdjęcia, czyli o Nude Make Up Kit od firmy Lovely. Jej cena w Rossmannie wynosiła 11,69 zł, a po promocji niecałe 6 zł! Układ cieni oraz ich kolory wzorowane są na oryginalnych paletach Naked. Wzorowane to właściwe słowo, gdyż poza wyglądem nie mają ze sobą nic wspólnego. Napigmentowanie cieni od Lovely jest bardzo słabe. Po nałożeniu, delikatnie się osypują i bardzo słabo je widać. Szkoda, bo kolory cieni są naprawdę ładne i bardzo naturalne. Dodatkowo, producent umieścił krótką instrukcje, jak wykonać smoky eyes przy użyciu paletki. Jeśli miałabym ją kupić jeszcze raz, wolałabym dołożyć te 150 zł i cieszyć się naprawdę pięknym efektem, nasyceniem i głębią kolorów cieni. Jeżeli jednak używacie tego produktu sporadycznie, jak ja z resztą, to z pewnością cienie z Lovely wam wystarczą. 


  • Moje promocyjne zakupy nie mogły obyć się bez mascary do rzęs. Ostatnią moją mascarą była bardzo popularna Wonderfull Wake Me Up z ogórkiem. Nie odpowiadała mi jej bardzo duża szczoteczka, gdyż moje oczy są dosyć małe i bardzo niewygodnie tuszowało mi się nią rzęsy. Poszukiwałam czegoś z mniejszą i najlepiej sylikonową szczotką. Mój spontaniczny wybór padł na MASTERPIECE MAX firmy MAX FACTOR. Spodobał mi się bardzo układ sylikonowego włosia na szczoteczce. Wydłuża się ono stopniowo wraz z naturalnie wydłużającymi się rzęsami w oku. Jest to zwykła mascara wydłużająco-pogrubiająca. Bardzo dobrze mi się ją aplikuje i nie skleja rzęs. Szybko wysycha i nie osypuje się. Jej normalna cena to 58,69 zł, a w promocji zgarnęłam ją za niecałe 29 zł. Niestety, jest dosyć droga i za normalną cenę nie kupiłabym jej ponownie, gdyż nie ma wielkiego efektu "Wow". Jest po prostu dobra, ale za słaba na jej cenę.


  • Przez przypadek natknęłam się również na mascarę, lecz tym razem do brwi. Obecnie nie wyobrażam sobie ich nie malować. Przed nią używałam już jednej z Eveline, Art Scenic, lecz w porównaniu z Brow Drama firmy Maybelline może się schować. Tusz schowany był głęboko w szufladce i był ostatnią sztuką, którą po męczarniach z wyciągnięciem go udało mi się kupić za jedyne 14 zł, przy normalnej cenie 28,79 zł ! Ma zupełnie inny aplikator, niż moja dotychczasowa szczoteczka. Zdecydowanie lepszy, co sprawia, że brwi maluje się łatwiej. Konsystencja tuszu jest lekka i szybko zasycha. Bardzo długo trzyma się na brwiach, nie pogarszając efektu sprzed, np. 10 godzin. Bardzo fajny produkt i na pewno zakupie go ponownie. 


  • Ostatnią rzeczą z promocji na oczy i zarazem kompletnym niewypałem jest Just Clear od Miss Sporty, czyli transparentny tusz do rzęs. Nie jest on do końca odżywką ani tuszem. W sumie to sama nie wiem, dlaczego go kupiłam. Chyba stwierdziłam, że kiedy nie będę miała ochoty tuszować rzęs, nałożę ten produkt i efekt będzie prawie identyczny, jak przy użyciu zwykłej mascary. Niestety, nie jest. Ta "pseudo" mascara wcale ładnie nie unosi rzęs i praktycznie nic z nimi nie robi. Kupiłam ją za 6 zł, po promocji, a przed nią kosztowała 11,99 zł. Nie kupie ponownie tego produktu. 


W ostatnim tygodniu, od 4.05 do 9.05 promocja dotyczyła ust i paznokci, czyli pomadki, błyszczyki, konturówki, lakiery i odżywki do paznokci. 

Dawniej, wcale nie używałam pomadek, gdyż uważałam, że moje usta są tak małe, że w sumie to nie mam czego malować. Ostatnio to przekonanie powoli we mnie gaśnie i pozwoliłam sobie na małe szaleństwo przy okazji tej promocji. Kupiłam cztery produkty do ust. Lakierów do paznokci w swojej kosmetyczce mam od grona, więc wcale na nie nie spojrzałam. Skusiłam się za to na jeden produkt, który (mam nadzieję) pomoże odbudować moje zniszczone skórki.


  • Pierwsza od góry to pomadka od Miss Sporty, My BFF. Jest to numerek 200 - Pink. Jest to odcień takiej ciepłej czerwieni, mocno wpadającej w róż. Nie jest to pomadka matowa, lecz z połyskiem. Nie klei się i długo utrzymuje na ustach. Jej formuła jest jak najbardziej na plus. Każda, z 12 kolorów ma piękny, kremowy odcień. Zakochałam się także w jej nieziemskim zapachu, który mogę przyrównać do waniliowej muffinki. Naprawdę nie spodziewałam się tak dobrej jakości, od takiej zwykłej firmy i za taką niską cenę (cena normalna 11,69), zwłaszcza po promocji - 5,73 zł! 
  • Drugą szminką od góry jest Creamy Color od Lovely. Jej kolor (mój to numerek 4), właściwości oraz sam zapach są bardzo podobne do pomadki opisanej wyżej. Jest to pomadka błyszcząca, która jak na swoją bardzo niską cenę jest świetnie napigmentowana i długo trzyma się na ustach. Nie wysusza ust, a dobrze je nawilża. W Rossmannie kosztuje 10.99 zł, więc po promocji kupiłam ją za 5,39 zł. Została moim ulubieńcem i na pewno kupię ją ponownie. 
  • Trzecia pomadka to Juicy Color Lipstick od Wibo. Jest bardzo dobrze napigmentowana i dosyć długo utrzymuje się na ustach. Od pozostałych różni ją to, że jest także balsamem do ust 2w1 z masłem shea. Nie jest typowo błyszcząca, ale także mocno nie matuje. Ma bardzo przyjemny, delikatny i owocowy zapaszek. Ja wybrałam numer 4, będący kolorem jasnej czerwieni. Podobnie, jak My BFF, kosztowała 11,69 zł, a więc po promocji - 5,73 zł. Myślę, że kupiłabym ją ponownie, gdyż ma świetną jakość, jak na tę niską cenę.
  • Ostatnią pomadką, a właściwie pomadką w kredce, jest mój totalny hit - Lips to Kiss od Wibo. Wystarczy wysuwać kredkę, odkręcając lub przykręcając końcówkę. Nie ma zapachu. Tworzy efekt delikatnie zmatowionych ust, ale bez przesuszenia. Bardzo długo utrzymuje się na ustach. Jej plusem jest aplikacja, zupełnie inna i znacznie łatwiejsza od swoich poprzedników. Ja wybrałam kolorek o numerze 2, który jest pięknym, przygaszonym i bardzo dziewczęcym różem. Kosztuje 11,69 zł, a więc po promocji - 5,73 zł. Z pewnością kupie ją ponownie.


  • Produkt do paznokci, na którego przetestowanie się skusiłam to Nail Therapy Professional, luksusowy olejek do regeneracji skórek i paznokci 8w1 firmy Eveline. Jest to olejek, który radzi sobie z suchymi skórkami oraz chroni i odżywia płytkę paznokcia. Powiem wam, że działa i moje skórki już po kilku dniach stosowania stały się naprawdę ładne, nawilżone i zadbane. Olejek kosztował 11,99 zł, a po przecenie 5,87 zł. Na pewno kupię go ponownie ! 



Miałyście okazję testować już któryś z zakupionych przeze mnie produktów ? Jeżeli tak, jak się wam sprawdziły ? Co wy "złowiłyście" na promocji ?
Czekam na wasze wypowiedzi w komentarzach !





Najnowsze wieści z mojego życia codziennego i sekrety bloga na snapie: wersquu


Pozostałe posty:




KONIECZNIE ODWIEDŹCIE SHEIN.COM, A MOŻE SKUSZĄ WAS NOWE PROMOCJE ! 


 


sobota, 4 czerwca 2016

Anonymous friend ...

Prawdziwy przyjaciel, przyjaciel na zawsze, best friend forever (BFF) ... istnieje ?
Żyję już na tym świecie dobre 16 lat i przez ten okres czasu poznałam wiele osób. Jedne były mi bliższe, drugie nie odegrały znaczącej roli w moim życiu. Większość ludzi posiada swoją drugą połówkę i bratnią duszę. W moim rozumieniu, te dwa wyrażenia mają zupełnie inne znaczenia, chociaż bratnia dusza w pewnym sensie może być też drugą połówką. 

Są do siebie złudnie podobne, a jednak inne. Drugi zwrot, bratnia dusza oznacza dla mnie najlepszego przyjaciela, osobę która cię rozumie, darzy cię zaufaniem, pomaga w trudnych chwilach, ale nie jest związana z tobą w sposób bardziej emocjonalny, niż zwykła przyjaźń. Prawdziwa, najprawdziwsza, najszczersza przyjaźń wbrew pozorom przytrafia się bardzo rzadko. Szczerze mówiąc to zazdroszczę osobom, które napotkały podczas swojej egzystencji prawdziwą bratnią duszę. Miałam kilka pseudoprzyjaciólek, lecz nasza "wspaniała i wieczna" znajomość nie trwała dłużej niż 3 lata. Za każdym razem, gdy tracę taką osobę czuje jednocześnie złość, smutek i radość. Jestem zła, że tyle naszych wspólnych chwil pójdzie w niepamięć i smutna, że zakończyłyśmy znajomość. Odczuwam też nutkę radości, gdyż w pewnym sensie uwolniłam się z toksycznej relacji nas łączącej. Oczywiście, natężenie tych odczuć zależy od sytuacji. Myślę, że głównymi czynnikami zatracenia bratniej duszy u mnie były: zazdrość, brak zgodności charakterów (zbyt duża różnica między nimi) oraz zwykłe znudzenie. Wiele dziewczyn zazdrosnych jest o prawie wszystko. Stara się wtedy docinać i dołować swoją "przyjaciółkę". To wynika głównie z charakteru. "Brzydsza" przyjaciółka zazdrości tej ładniejszej i pewniejszej siebie. Według mnie, nie ma sensu zadawać się z takimi osobami. Niezgodność charakterów też mi się przydarzyła. Po pewnym czasie stwierdziłam, iż każda z nas ma inne priorytety i ceni w życiu różne wartości, przez co z czasem przyjaźń się wypaliła. Ostatni czynnik nazwałam po prostu znudzeniem. Myślałam, że to przyjaźń, lecz okazało się inaczej i magiczna znajomość dobiegła końca. 

Do tej pory tak naprawdę nie odnalazłam ani swojej bratniej duszy, ani drugiej połówki. Cóż, mam dopiero 16 lat, więc mam nadzieje, że pewnego dnia "wpadnę" na te dwie najważniejsze w moim przyszłym życiu osoby (pomijając rodziców oczywiście). 

Zapraszam was teraz na obejrzenie kilku zdjęć z ostatniej sesji:
























Zdecydowałam się na stylizacje łączącą w sobie wygodę i w pewnym sensie także szyk. Pogoda była ciepła i słoneczna, dlatego założyłam spodnie z dziurami, które niedawno zakupiłam w Stradivariusie. Z tego względu, że jestem dość szczupła i pomimo tego, że spodnie są w rozmiarze XS (34) to są mi troszkę za obwisłe, więc ubrałam czarny, zwykły pasek. Na stopach mam klasyczne, białe Adidas SuperStar, które dostałam w ramach świąt Wielkanocnych. Szyku stylizacji dodają wielkie, okrągłe okulary oraz czerwone usta. W stylizacji prezentuję też dwie, nowiutkie rzeczy, które przywędrowały do mnie prosto z Chin - kurtkę bomberkę oraz wyczekiwaną przeze mnie torbę holograficzną. Obydwie rzeczy zamówiłam na mojej ulubionej stronie internetowej - Aliexpress. Szczegółowy ich opis znajdziecie w haul'u, który niedługo się pojawi (śledzimy bloga na bieżąco!), a linki do nich podam niżej. Wszelkie ubrania i dodatki, jakie pochodzą ze sklepów internetowych zawsze znajdziecie w osobnych postach, tam też szczegółowo je opisuję. Cały outfit uzupełnia mój ulubiony typ biżuterii - choker'y oraz ametyst. W sesji ponownie brał udział Osti ♥ (piesek mojej ukochanej pani fotograf). Jeżeli jesteście ciekawe poprzedniego postu z Ostim, to TUTAJ! go znajdziecie.

Okulary |New Yorker|     Choker na szyje |E-bay|     Ametyst |E-bay|      Choker na rękę |Aliexpress|      Torebka |Aliexpress|     Bluzka |Vinted|      Kurtka |Aliexpress|      Spodnie |Stravivardius|     Pasek |No name|       Buty |Adidas SuperStar|

Co sądzicie o stylizacji ? 


Najnowsze wieści z mojego życia codziennego i sekrety bloga na snapie: wersquu


Pozostałe posty:



Newsletter - Zapisz się!